| Polska Dziennik Łódzki |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| środa, 07 października 2009 17:41 |
|
Tomaszów i Opoczno najboleśniej odczuły skutki kryzysu. W Piotrkowie bezrobocie też rośnie szybko. Bełchatów radzi sobie dobrze.
Tomaszów i Opoczno najboleśniej odczuły skutki kryzysu. W Piotrkowie bezrobocie też rośnie szybko. Bełchatów radzi sobie dobrze.
Informacje o zwolnieniach w największej opoczyńskiej firmie, produkującej płytki. zmroziły nie tylko mieszkańców miasta. To kolejny duży zakład w regionie opoczyńsko-tomaszowskim, który redukuje załogę. A bezrobocie w tych dwóch powiatach i tak należy do najwyższych w województwie. Drży też Piotrków, gdzie kolejna fala zwolnień objęła pracowników Piomy, nieco spokojniej jest w Bełchatowie. Ostatnie dni są szczególnie trudne dla pracowników zakładu Opoczno I. Nikt z tych, którzy pozostali u opoczyńskiego producenta płytek ceramicznych, nie może być pewny, czy spokojnie doczeka końca zmiany. Nie ma znaczenia, czy to poranna czy wieczorna, jaki jest dzień tygodnia. Nawet w niedzielę szefowie potrafią wręczyć wypowiedzenia i natychmiast wyprosić z miejsca pracy. Pani Maria pracowała w opoczyńskiej firmie od samego początku, gdy tylko skończyła szkołę. Dziś dobiega 50. W ubiegłym roku zdarzyło jej się być na zwolnieniu lekarskim z powodu choroby, której zresztą dorobiła się pracując na produkcji. Wypowiedzenie dostała bez żadnych tłumaczeń. Szanse na znalezienie pracy - niewielkie. Pan Janusz, pracownik zakładu od 20 lat. Na utrzymaniu dwójka dzieci i żona. Wypowiedzenie od kierownika dostał, gdy przyszedł na popołudniówkę. Szanse na znalezienie pracy są pod warunkiem, że zmieni kwalifikacje lub zawód. Takie historie można mnożyć. - Zwolnień spodziewaliśmy się już od kilku miesięcy. Choć produkcja szła pełną parą, na święta dostaliśmy nawet bony towarowe, ale niepokój gdzieś był - mówi jeden z pracowników. - Już w październiku padały liczby - 300 osób do odsiewu. Dopiero gdy przyszedł styczeń, pracownicy zdali sobie sprawę, że może być źle. Produkcja na niektórych działach stanęła, ludzie nie mieli, co robić. Tym razem plotka stała się faktem. Z zapowiedzi, jakie szefostwo złożyło do Urzędu Pracy w Opocznie, jednoznacznie wynikało, że zredukować należy jedną piątą załogi. Szefowie działów, dyrektorzy, po rozmowach ze związkowcami musieli wytypować 300 nazwisk. Dziś wiadomo, że będzie to mniej, bo koło 250 osób. - Myślę, że w tym tygodniu zakończymy wszystkie zwolnienia. Na ten moment nie planujemy kolejnych - mówi prezes Ireneusz Kazimierski. - Powód redukcji jest dość oczywisty w dzisiejszej sytuacji na rynku. To spadek zamówień w branży budowlanej spowodowany światowym kryzysem. W ostatnim czasie nasza produkcja spadła średnio o 30 procent. A zwolnienia ostatecznie wyniosą ok. 16 procent kadry. Uważam, że pozostałych pracowników jesteśmy w stanie utrzymać - tłumaczy prezes i dodaje, że nie spodziewa się, by w tym roku sytuacja na rynku poprawiła się. Przedstawiciele związków zawodowych, działających w Opoczno I, dziś nie chcą oficjalnie komentować sprawy zwolnień. - Robiliśmy, co się dało, ale wiele rzeczy było nie do przeskoczenia. Redukcja była konieczna, pozostało negocjować nazwiska zwalnianych, ale i tu niewiele mieliśmy do powiedzenia - mówi jeden z działaczy. - Wszyscy zdaje sobie sprawę, że niemal każdy zwolniony będzie miał problemy z utrzymaniem rodziny i znalezieniem pracy, bo sytuacja wcale nie jest wesoła. Jeszcze na początku tego roku grupowe zwolnienia zapowiedział drzewicki Gerlach, słynny producent sztućców. Wypowiedzenia czekały na 90 osób spośród ponad 300 pracowników. Dziś wiadomo, że grupa ok. 50 z tych pracowników może znaleźć pracę w nowo powstającej firmie, która ma produkować noże żniwne. To nie zmienia faktu, że sytuacja na rynku pracy w Opocznie od początku roku jest dramatyczna. Jak twierdzi Mieczysław Koćmiel, dyrektor opoczyńskiego pośredniaka nałożyło się na to kilka czynników. - Poza zwolnieniami grupowymi, skończyły się prace sezonowe, osoby, które miały umowy na czas określony nie otrzymały przedłużeń. Tylko w styczniu zarejestrowało się 680 nowych bezrobotnych, a w lutym może być podobnie - mówi dyrektor. Robert Telus, poseł pochodzący z Opoczna, przyznaje, że trudno nie zauważyć wzrostu bezrobocia. - W ubiegłym roku były już miesiące, że nikt nie pojawiał się w moim biurze poselskim w sprawie pracy. Tymczasem w ciągu ostatnich tygodni w tej sprawie odwiedziło mnie kilkudziesięciu opocznian. Każdy z nich przeżywa dramat - dodaje poseł. Sam, jak mówi, podjął kilka inicjatyw związanych z sytuacją w Opocznie. Między innymi złożył interpelację dotyczącą zniesienia podatku VAT na materiały budowlane oraz kolejną do Ministra Pracy i Polityki Społecznej, aby dokładnie przyjrzeć się sytuacji w tym regionie i zadziałać. - Planuję też spotkać się z władzami Cersanitu, który jest właścicielem opoczyńskiego zakładu. Być może uda się coś zrobić - mówi poseł. Źródło: Polska Dziennik Łódzki (Beata Dobrzyńska) |
| Zmieniony: środa, 07 października 2009 17:45 |





















